Historia:
Dawno, dawno temu; za gorami, za lasami., gdzies w Warszawie.....
;)))

Urodzilem
sie i wychowalem na Saskiej Kepie - To najpiekniejsza dzielnica
Warszawy, ale bylo to dawno, dawno temu... Od '84-go roku przyszlo mi
mieszkac w najnudniejszym kraju swiata tj. Szwecji.
Powinienem moze opowiedziec jak sie "tutaj" znalazlem, ale to zarowno
nieciekawe jak tez nieco "pokretne", oparte na pewnym wyprobowanym
"myku". Nic z polityka albo jakimis przesladowaniami, miala, moja
"emigracja" cokolwiek wspolnego... Znudzilo mi sie borykanie z
przeciwnosciami zycia w komunistycznej wowczas Polsce, butami na
kartki, meblami z "Emilki" na zapisy w kolejce spolecznej... (!). Czy
ktos to jeszcze pamieta - zyjac w Polsce u zbiegu drugiego 1000
-lecia ? Olalem Ojczyzne, by szukac szczescia poza Jej granicami i
jakkolwiek pojecie szczescia to sprawa dalece relatywna, nie musialem
wiecej patrzyc na polki sklepowe wypelnione butelkami z octem i
groszkiem zielonym w puszkach ! Zamiast studiowac na Politechnice
Warszawskiej wolalem siedziec z gitara i dlugowlosymi kolezkami na
warszawskiej Starowce... Pozniej ? Zaszczytna sluzba wojskowa w
Nadwislanskiej Jednostce MSW na Czerniakowie, a po dwoch latach...
praca w Polskim Zwiazku Motorowym; uczylem ludzi samochodami
jezdzic ! Oj ! Coz to za czasy byly... te wszystkie bajery,
kursantki, koniaczki, sprzedane prawa jazdy, pijani egzaminatorzy...
Qrna ! Burdel na kolkach ... ! Najwyzszy czas bylo zatem - zmienic
srodowisko, prace, wyplatac sie z "ukladzikow" i zaczac zyc wzglednie
normalnie. Hmmmm... ale co to znaczy: "zyc normalnie" ???
Jesien 1998 r.
Wiosna '99